Sygnalizator brań – Efektywne łowienie

Każdy wypad dla wędkarza wiąże się z przygodą, a przynajmniej oczekiwaniem na nią. Jest to, co oczywiste, związane z dreszczykiem emocji podczas uczucia holowania taaakiej ryby. Jednak zanim do tego holu dojdzie, ryba musi wziąć, a co jeszcze ważniejsze, nie można tego brania przegapić. Istnieją sposoby wędkowania, do których sygnalizator brań nie jest potrzebny, a gdyby go ktoś zastosował, wyglądałoby to, co najmniej dziwacznie, a obecni na łowisku inni wędkarze pukaliby się wymownie w czoła. Mowa tu o spinningu, gdzie miarą wskaźnika brania są odczuwalne na wędzisku szarpnięcia, uderzenia i „kopnięcia” i gdzie łowiący musi wykazać się refleksem.

Inną formą jest wędkarstwo muchowe, gdzie łowi się podobnie do spinningu, przy czym sposób „na suchą muchę” wymaga również obserwacji przynęty. Wszystkie inne sposoby sportowego łowienia ryb, wymagają już różnorakich wskaźników brań. Chyba najbardziej kojarzoną z wędkarstwem, a co widoczne jest, chociażby na rysunkowych dowcipach o wędkarzach, jest prosty kij z uwiązaną do czubka linką oraz tańczącym na wodzie spławikiem. I jest to właśnie najprostszy, a niezwiązany z samym wędziskiem sygnalizator brań. Jednak zaledwie jednym z wielu Popularnymi w rzekach metodami są: gruntowa oraz na drgającą szczytówkę. W obu można umieścić wędziska w stojakach, napiąć żyłki i obserwować szczytówkę. Jednak wyłącznie w wypadku metody drugiej, ma to powód racjonalny, w pierwszej zamęczy wędkarza i zniechęci do jej stosowania.
Pomijając tzw. sportowców, którzy przez cały okres łowienia trzymają kije w rękach, inni wspomagają się najrozmaitszymi wskaźnikami: piłeczki pingpongowe, dzwoneczki- uczepione za pomocą spinaczy do bielizny do szczytówek wędek oraz najnowocześniejsze, elektroniczne cudeńka, których sygnałów dźwiękowych nie sposób przegapić, a więc siłą rzeczy, brania nie przegapi się również.

Elektroniczny sygnalizator brań kupisz tutaj: http://www.vimarco.pl